Aneta Awtoniuk - trenerka biznesu, coach

TwitterFacebook

Aneta Awtoniuk coach, trenerka biznesu

Refleksje

Rola

Patrzę jak premier mojego kraju staje na baczność i recytuje z pamięci, zabiegając o piątkę w dzienniczku. Albo chociaż pochwałę. Żeby jeszcze ta piątka miała być wystawiona przez wyborców, to pal licho. Ale nie, pani premier strasznie się stara zasłużyć na uśmiech swojego pijarowca oraz ewentualnie grymas kontrkandydatki z PiSu. Wyborca w medialnych działaniach pani premier stanowi tło. Na pierwszy plan wybija się oglądalność. Jak w talent show. Przy czym bohaterka (czy na pewno?) tych aktywności jest zestresowana, napięta, zmęczona i drażliwa. Jest nienaturalna. Jest za bardzo.

W tym kontekście zastanawia mnie rola pijarowca pani premier.

Jak to możliwe, że, prowadząc swoją owieczkę na powrozie do pociągu, pijarowiec wpycha ją na obcojęzycznych turystów, wiedząc na 100% o problemie w porozumiewaniu się w obcym języku. Dobry pasterz chroni swoje owieczki przed niebezpieczeństwami. Zwłaszcza, że, gdzie jak gdzie, ale na peronie można nie spotkać dowolnej liczby podróżnych. Nie jestem przekonana, czy premier usiłująca flirtować z młodymi, faktycznie będzie dla nich partnerem, gdy wszystkie media pokażą, że nie jest w stanie przeprowadzić prościutkiej rozmówki o niczym po angielsku, podczas gdy młodzi studiują za granicami, czytają zagraniczne książki w oryginale i pracują w zagranicznych firmach oraz mają zagranicznych partnerów.

Jak to możliwe, że, prowadząc swoją owieczkę na powrozie na słoneczną plażę, pijarowiec ubiera ją w czarne buty, w czarne rajstopy i czarną spódnicę. Widzieliśmy wszak wszyscy kilka dni wcześniej w pociągu, że pani premier dysponuje jasnymi spodniami i swobodną bluzką. O ileż lepiej – bo wiarygodnie!!! – wyglądałaby Ewa Kopacz na wiślanym piasku boso, z butami w dłoni, w jasnych spodniach i fikuśnej koszuli w kratkę czy w groszki. Nawet prezydent Stanów Zjednoczonych chadza boso po plaży, więc chyba naszej pani premier też byłoby wolno?

Jak to możliwe, że, prowadząc swoją owieczkę na powrozie na Śląsk, pijarowiec nie zachowuje kamiennej twarzy wobec drobnego przejęzyczenia jego podopiecznej w recytacji wyuczonego wcześniej tekstu. Widzi przecież kamery wycelowane w niego i wie, że wystarczy jedna mina, by ośmieszyć całe wystąpienie Ewy Kopacz. Nikt już nie słuchał, co mówiła pani premier, bo wszyscy widzieli mimiczną ocenę tego wywodu dokonaną na samym początku przez pana pijarowca.

Zajmuję się pijarem 17 lat i ostatni raz widziałam takie dziwowisko, gdy trybuna ludowego zamknięto na długo w solarium, po czym przebrano w garnitur i biało-czerwony krawat i kazano udawać salonowca.

Jasne, że uczy się technik, opracowuje tezy wystąpień i trenuje zachowania. Robi się to jednak po to samo, po co robi się makijaż – aby podkreślić urodę. Uwypuklić mocne strony. Zaakcentować zalety. A nie zmienić rysy twarzy w obcą maskę, do cholery!

Jarosław Kaczyński w granatowym sweterku i Ewa Kopacz w czarnych rajstopach na plaży to takie samo show. Bez talentu.

Aneta Awtoniuk
coach rozwoju osobistego, trener biznesu

» refleksje