Aneta Awtoniuk - trenerka biznesu, coach

TwitterFacebook

Aneta Awtoniuk coach, trenerka biznesu

Refleksje

1 listopada, czyje to święto?

Fot. Cezary Borysiuk, licencja: CC BY 2.0, Flickr
Fot. Cezary Borysiuk, licencja: CC BY 2.0, Flickr

Nie zauważyłam, kiedy święto wspominania zmarłych stało się pokazem naftalinowej mody, możliwości prostownic i lokówek oraz umiejętności pani Zdzichy w zakresie naklejania na paznokcie szkiełek udających brylanty.

Wydaje mi się, że gdy byłam dzieckiem, odwiedzaliśmy z rodziną cmentarze naprawdę po to, żeby pobyć bliżej tych, którzy nie żyją. Upamiętnić. Dać wyraz uczuć. Zapalić znicz na zaniedbanym grobie, no i oczywiście żołnierzom…

Teraz zauważam, że szczytem lokalnej nowoczesności na cmentarzach stają się panowie z brzuchami jak w 8. miesiącu ciąży odziani w garnitur i baleronowy splendor czyli oczojebną niebieską puchówkę. Oraz pantofle oczywiście.

Maraton międzygrobowy nie ma nic wspólnego z pamięcią i zadumą, przeszkadzają w nich bowiem dyskusje, czyj grób ładniejszy w tym roku i czy na pewno full kolor zniczy, chryzantem i innego wszelkiego śmiecia poustawianego na obowiązkowych podstawkach (żeby pomnika nie pobrudzić przecież!) jest wybrany właściwie i zgodnie z trendami. A może lepszy byłby fiolet zamiast bieli? Gdy ktoś (ślepy jakiś, nie widzi, jakie kolory stoją!?) postawi niepasujący znicz, to koniecznie trzeba go schować na tył, bo psuje efekt.

Zamiast rozmowy o zmarłym, dyskutuje się, kto dłużej był na cmentarzu i co będzie na świąteczny obiad. Oraz u kogo.

A w mediach? Gdzieniegdzie zdarzy się jakiś wspominkowy materiał, ale „chodzą” głównie listy tych, co umarli w tym roku. Biało-czarne ujęcia, spowolnione tempo i fortepianowa muzyka. Aaa, i na koniec koniecznie zbliżenie palącego się znicza. Bez tego nie ma telewizyjnych wiadomości 1 listopada. Szczyt klasy porównywalny z wymiętym kapeluszem na trwałej ondulacji. Chociaż i tak telewizje pokazują głównie korki pod cmentarzami i wypadki śmiertelne na drogach.

W sumie, nie dziwne, święto zmarłych.

I w całym tym ludzkim cyrku prawdziwe są dzieci siadające na pomniku i deklamujące babci wierszyk, którego nauczyły się w przedszkolu. Oraz kładące na grobie rysunek dla taty.
Rozdzierają serca.

Aneta Awtoniuk
coach rozwoju osobistego, trener biznesu

» refleksje