Aneta Awtoniuk - trenerka biznesu, coach

TwitterFacebook

Aneta Awtoniuk coach, trenerka biznesu

Refleksje

Ostatnia Rodzina, czyli jak mały Jasio wyobraża sobie wielkich ludzi.

Zdzisław Beksiński - Autoportret, Wikimedia Commons, licencja: CC BY-SA 3.0
Zdzisław Beksiński - Autoportret, Wikimedia Commons, licencja: CC BY-SA 3.0

Jeśli film „Ostatnia Rodzina” jest „oparty na prawdziwych wydarzeniach”, to „Smoleńsk” jest filmem dokumentalnym.

„Ostatnia Rodzina” to jest zły film. Wymyślony bardzo po polsku. Wręcz wydumany.

Nie pokazuje rodziny Beksińskich. Pokazuje rodzinę przygłupów, w której przemocowi emocjonalnie rodzice nie pozwalają dorosnąć swojemu niedorozwiniętemu synowi. Pokazuje matkę-Polkę-idiotkę i jej zmagania z niedojrzałym mężem-zboczuszkiem-pseudointelektualistą, który cieszy się, gdy kopnie go prąd. Pokazuje nieudacznika i ćwoka pełnego pretensji do świata i znęcającego się nad rodzicami. No kurwa, Ballada o Januszku.

Nie będę pisać, jacy byli Zofia i Zdzisław oraz Tomek Beksińscy, bo można o tym poczytać, np. w książce Wiesława Weissa „Tomek Beksiński. Portret prawdziwy”. Rodzina Beksińskich nie była taka, jak przedstawili ją reżyser i scenarzysta „Ostatniej Rodziny”. Przed pokazem premierowym widzowie zostali ostrzeżeni, że ten film to wizja artystyczna. Jakże smutne musi być życie ludzi, którzy mają takie wizje!

Jest jeden powód, dla którego cieszę się, że ten film powstał. Gdy Dawid Ogrodnik szykował się do roli, spotkał się ze mną i - delikatnie rysując Tomka w oszczędnych gestach i sposobie mówienia - pozwolił mi poczuć się tak, jakbym znów siedziała z nim przy jednym stoliku. To było moje prywatne małe szczęście i wielkie wzruszenie i za ten prezent szczerze dziękuję.

Życzę twórcom tego filmu, aby byli pokazywani z taką troską, szacunkiem dla faktów i godnością, z jaką pokazali rodzinę Beksińskich. Karma wraca panowie.

Aneta Awtoniuk
coach rozwoju osobistego, trener biznesu

» refleksje