Aneta Awtoniuk - trenerka biznesu, coach

TwitterFacebook

Aneta Awtoniuk coach, trenerka biznesu

Refleksje

Proces

Victor, licencja: CC-BY 2.0, źródło: Flickr
Victor, licencja: CC-BY 2.0, źródło: Flickr

Nie chodzi o literaturę.

No, może trochę. Jeśli już, to jest to literatura faktu.

Chodzi o uporządkowany w czasie ciąg zmian zachodzących po sobie. O coś, czego nie znają współczesne dzieci, młodzi i większość dorosłych. O coś, na co nie działa ani biała ani czerwona pigułka. Ani tym bardziej niebieska. O coś, co wymaga czasu. O coś, co nie jest życiem do natychmiastowego zużycia.

Katar, kaszel? Po naszej pastylce przechodzi od razu.

Boli? Ta tabletka sprawi, że minie w okamgnieniu.

Masz niestandardowe myśli? Weź pigułkę. Weź pigułkę.

Gniecie cię życie? Nasz proszek na to pomaga.

Zjadłaś za dużo? W mig pomoże nasz lek.

Rzeczy dzieją się natychmiast. Tu i teraz. Nie trzeba czekać. Efekt jest JUŻ. Teraz „ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół.”

Ponieważ nie ma magazynów ze zrealizowanymi marzeniami, ludzie nie realizują marzeń. Ponieważ nie ma magazynów z wolnym czasem, ludzie nie mają wolnego czasu.

Ponieważ nie ma magazynów z wewnętrznym uporządkowaniem, ludzie świrują.

Ponieważ nie ma magazynów ze zdrowiem, ludzie są chorzy…

Normalnie rzeczy podlegają procesom. Są procesy zdrowienia, trwające tak długo, aż organizm pokona gorączkę, ugasi stan zapalny, wydali toksyny, zregeneruje uszkodzone włókna.

Są procesy trawienia, trwające tak długo, ile zjadłeś jedzenia.

Są procesy wzrostu i dojrzewania pomidorów, trwające tak długo jak kiełkowanie, plewienie dbałą ręką, wygrzewanie się w słońcu na krzaku, zerwanie i poleżenie jeszcze trochę na parapecie w kuchni. Mmmm, pycha. Nie zastąpi tego genetyczny zastrzyk. Kolor co prawda identyczny z naturalnym (E ileś tam) i wielkość nawet lepsza, ale... Prawdziwy smak rodzi się w czasie, kiedy lekko czerwoną stroną pomidorek odwraca się do słońca a ono sprawia, że z każdym dniem lekki rumieniec staje się coraz większy i większy i większy aż wreszcie pokryje całą pomidorową twarz.

Dla smaku trzeba czasu. Tak samo pomidorów, wewnętrznego dojrzewania do rozumienia spraw, jak i przyjaźni. Żeby tę beczkę soli…

W procesach następne wynika z poprzedniego. Trwa. Dlatego w procesach trzeba być bardzo cierpliwym. Mija czas, strasznie dużo czasu. Nic nie dzieje się błyskawicznie. To denerwujące. I przyjemne.

„Gdy będziesz miał przyjść na przykład o czwartej po południu, już od trzeciej zacznę odczuwać radość. Im bardziej czas będzie posuwać się naprzód, tym będę szczęśliwszy. O czwartej będę podniecony i zaniepokojony: poznam cenę szczęścia!” Ale komu teraz chciałoby się tyle czekać. Czat, messenger, apteka, monopolowy, diler…

A potem leżanka za 300 zł za godzinę u kogoś, kto znudzoną twarz ukrywa za wielkimi modnymi okularami albo wyżywanie się na podwładnych, współpracownikach, znajomych, rodzinie (o ile ostała się z biegiem czasu)… A wystarczy pozwolić, żeby czas płynął i dać sobie zgodę na odczuwanie jego upływu.

Nie tylko zmarszczki można nosić z godnością. Także porzucenie, katar, jakąś nieumiejętność…

Czas mija, proces toczy się i przez to rzeczy stają się inne. Stają się. Z czasem.

Momentalnie działający magiczny proszek to fikcja. Nowa złuda. Życie to proces. Jedyny na jaki nie wymyślono jeszcze ławy przysięgłych, choć próby są aktywnie podejmowane, ani składu orzekającego, choć wielu uzurpuje sobie prawo do decydowania o, ani pigułki. Bo już na przykład na ciążę wymyślono. Jedziesz do Trzeciego Świata i przywozisz sobie dziecko. 9 miesięcy? Nasze biuro oszczędza Państwa cenny czas i załatwi to od ręki.

I tylko z błyskawicznym przemieszczaniem się jest kłopot. Bo ludzie poszli w kierunku rozwijania samochodów (kiedyś, w dawnych czasach tak było naprawdę!) i samolotów a nie teleportacji. Ale w sumie całe szczęście! Ileż szans dostajesz od Czasu na zmianę, kiedy podlegasz procesowi przemieszczania. Kiedy docierasz do celu niewiele spraw jest takimi samymi jak wcześniej. A i ty nie jesteś już taki sam. Taka jedna podróż to czasem więcej niż całe życie.

Kiedy mija czas, to na końcu za każdym razem czeka cię momentalna niespodzianka. W końcu rozumiesz. Trwa to chwilkę zaledwie, dzieje się wnet, w mig, wtem. I wtedy zapominasz, jak długą drogę przebyłeś, żeby poczuć ten ułamek sekundy, kiedy wszystko staje się jasne i bliskie.

Miłej podróży.

Aneta Awtoniuk
coach rozwoju osobistego, trener biznesu

» refleksje