Aneta Awtoniuk - trenerka biznesu, coach

TwitterFacebook

Aneta Awtoniuk coach, trenerka biznesu

Refleksje

Jubileusz

Postulat mam rewolucyjny, choć nienowy – powszechne testy psychiczne. Obowiązkowe i nieodwoływalne. Każdy kto zamierza nabyć, otrzymać, adoptować lub jakkolwiek inaczej wejść w posiadanie psa – najpierw test psychiczny. Test dla człowieka, nie dla psa, żeby było jasne.

Miałam widok z okna biura na małą uliczkę…

Biegnie pani w różowych skajowych spodniach i w klapkach na wysokich obcasach za psem i krzyczy ‘wróć tu kundlu jeden’. Kundel jeden tylko odwraca głowę i kiedy widzi, że paniusia się zbliża, daje w długą ile sił w biszkoptowych łapach. Kundel jest jasnym labradorem. Paniusia widząc zbliżającą się kobietę krzyczy ‘pani złapie tego psa! Lao, ty skurkuwańcu jeden! No, pani złapie go, pani mu zastąpi drogę! Tylko, żeby w boczną ulicę nie poszedł! Lao! Pani go pogoni!’ Pani go nie łapie ani nawet nie goni, tylko stoi zdumiona i oniemiała, wiec pańcia w różowym napada na grupkę młodych ludzi – ‘zróbcie tyralierę, teraz, teraz, to mi nie ucieknie’.

Powszechne testy psychiczne spowodowałyby, że np. moja sąsiadka lekarka-histeryczka nie mogłaby męczyć swojego miniaturowego sznaucera. Bo nie przeszłaby testów. Teraz, kiedy nikt jej testów nie zrobił, trzyma swojego psa wyłącznie w domu lub w maleńkim ogródku i traktuje jak pluszaczka. Pies boi się wszystkiego i wszystkich. Ze strachu rzuca się na każdą przechodzącą w pobliżu płotu osobę, o innych psach nie wspominając – żeby jak najszybciej i najdalej odgonić jazgotem przypominającym szczekanie. Sąsiadka nie słucha nikogo, zna się lepiej, to jej pies, więc wie, co dla niego dobre, a gdy obcy ludzie zwracają jej uwagę, że pies straszy dzieci, zawsze odpowiedź jest taka sama: przecież jest mały.

A przecież mały też ma zęby i ze strachu może zrobić z nich użytek. Jak będzie wyglądała dziecięca nóżka po spotkaniu z rozhisteryzowanym zajadłym sznaucerkiem nie będę opisywać, ale podczas testów potencjalni opiekunowie psów mogliby zobaczyć na slajdach. Po to, by nauczyli się na cudzych błędach.

Rzut oka w okno, bo za nim pan z owczarkiem niemieckim na smyczy, przy nodze. A owczarki wyczuwam z zamkniętymi oczami ;) Pies spokojny, piękny, mądrze patrzy na mijany świat. Nagle z bramy wychodzi pani z jamnikiem. Widzi owczarka i fu! jamnik już dynda nóżkami w powietrzu, chybocząc się na smyczy i dławiąc obrożą. A pani pokrzykuje wysokim głosem ‘niech pan zabierze tego wilka! On się zaraz rzuci!’ „Wilk” nawet nie patrzy na jamnika wiszącego mu nad głową, za to na panią z pewnym zaciekawieniem przekrzywiając głowę. Pan zaskoczony przystaje, bo wyraźnie nie rozumie o co chodzi, ale na to pani powiewając jamnikiem jak sztandarem ucieka do bramy piszcząc.

Trudno poznać samego siebie, a już innych, to szkoda gadać. Jednak ludzie mają psy kompletnie nic o nich nie wiedząc.

Pani w różowych spodniach, gdyby wiedziała cokolwiek o swoim Lao, to nie goniłaby za nim jak wariatka, tylko poszła szybkim krokiem w drugą stronę. I role by się zamieniły, i Lao by chciał za wszelką cenę dogonić swoją panią. Albo po prostu poszłaby z psem na zajęcia szkoleniowe, a potem mogła wydać psu komendę ‘do mnie’ lub ‘wróć’ i już. Miałaby psa przy sobie.

Moja sąsiadka, gdyby wiedziała cokolwiek o swoim sznaucerze, to widząc innego psa, (dziecko, autobus, tramwaj, rowerzystę…) nie chwytałaby go na ręce nerwowym ruchem, tylko pozwoliła, żeby pies z umownym psem spotkali się nos w nos, mruknęli do siebie porozumiewawczo i wąchnęli przyjaźnie. Albo nawet nieprzyjaźnie za to w kontrolowanych warunkach, więc wciąż bezpiecznie. Socjalizacja to cenna sprawa.
Pani od jamnika, gdyby wiedziała o nim cokolwiek, nie zszargałaby nerwów, a przede wszystkim kręgosłupa swojemu psu i jamnik miałby szansę być normalny.

Ale bez testów…? Wystarczyło popatrzeć przez okno mojego biura wychodzącego na małą uliczkę.

Dziś mija równiutko 10 lat od rozpoczęcia pierwszego kursu w AZORRES - mojej Szkole dla psów. Od 10 lat kształcimy przede wszystkim ludzi – opiekunów psów. Żeby wiedzieli. Żeby dobrze traktowali psy, żeby rozumieli, jak psy myślą i co dla nich znaczą ludzkie gesty i słowa. Żeby potrafili zrozumiale przekazać psom dlaczego wymagają od nich tego czy tamtego. Żeby psy i ludzie żyli w harmonii, zgodzie i zadowoleniu. W Miłości.

Mimo „swoich lat” wierzę, że powszechne Wspólne Zrozumienie człowieka i psa jest możliwe. Kiedy pies i człowiek rozumieją się, stają się Partnerami. Zgodnymi i ufającymi sobie, gdzie jeden może liczyć na drugiego.

Aneta Awtoniuk
coach rozwoju osobistego, trener biznesu

» refleksje