Aneta Awtoniuk - trenerka biznesu, coach

TwitterFacebook

Aneta Awtoniuk coach, trenerka biznesu

Refleksje

599 PLN za wiarygodność

„…są wykonane z tworzywa z recyklingu. […] Efektywny transport to mniej ciężarówek na drogach i mniejsza emisja dwutlenku węgla.”

„Do końca 2015r. cała używana przez nas bawełna będzie pochodzić z bardziej zrównoważonych źródeł. Oznacza to, że farmerzy:

  • zużywają mniej wody dzięki bardziej efektywnym technikom uprawy
  • zużywają mniej nawozów sztucznych i pestycydów, co pozwala redukować zanieczyszczenia”

„[…] promowanie zdrowego stylu życia i ekologii, […] pomoc w schroniskach dla zwierząt to tylko niektóre z codziennych form zaangażowania naszych stypendystów” (w programie stypendialnym Ikea Family)

„Wspólnie z Compassion in World Farming działamy na rzecz poprawy dobrostanu zwierząt.”

Takie treści znalazłam otwierając na chybił-trafił katalog szwedzkiego dyskontu meblowego. Eko lans leje się z każdej niemal strony. Sklep akcentuje swoje zaangażowanie w ochronę przyrody, symbiozę z naturą i dbałość o środowisko. A tymczasem oprócz stołeczków z odzysku można w tym eko sklepie kupić jako dekorację domu fragment zwierzęcych zwłok. Taki w sam raz na podłogę przy łóżku.

Spójność wizerunku. Autentyczność. Wiarygodność. Szacunek dla klientów.

Nie ma znaczenia, czy jesz mięso czy nie. To nie jest wpis na ten temat. To jest refleksja o budowaniu wizerunku i o tym, jak łatwo postradać lata starań jednym głupim działaniem. Choćby w oczach jednego klienta. Poczułam się potraktowana jak idiotka, której ma wystarczyć nadmuchana papka public relations realizowana w formie okrągłych słówek w folderach i na korporacyjnych stronach w internecie lub też kasy szerokim strumieniem kierowanej do najróżniejszych organizacji społecznych.

Nie oczekuję od sieci sklepów realizacji wielkich idei. Rozumiem, że są firmami nastawionymi na zysk i akceptuję to. Zostawiam swoje pieniądze w zamian za ich produkty i odpowiada mi to, dopóki jest czystą transakcją nie podbitą ideologią. Jednak jeśli jestem wszelkimi siłami przekonywana o określonych intencjach i wartościach realizowanych przez firmę, a potem oferowane mi produkty zaprzeczają tym wartościom, to czuję się zwyczajnie okłamana.

I tak jak nie spodziewam się w ekologicznych delikatesach smalcu z kota w gustownych słoiczkach, tak zdumiewa mnie skóra z krowy sprzedawana jako dywanik przez sklep, który akcentuje działania na rzecz zwierząt. No chyba że akurat ten produkt, jak regał Billy, wyraża, ba! „podkreśla osobowość Ikea”.

Aneta Awtoniuk
coach rozwoju osobistego, trener biznesu

» refleksje